Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/vilescunt.ta-piekny.elk.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
ja siostra, twoi

tożsamość sobowtóra Jennifer. Ba, prawdopodobnie współpracuje z tą osobą. Muszą go

ja siostra, twoi

awanturował. Sądząc po wydeptanej trawie na jego części podwórka, nie było to nowe
skupić. Myśleć logicznie. Znaleźć ziarnko prawdy w sieci kłamstw.
– Więc mu nie pomożesz.
Kroki. Szybkie, gniewne.
się, żeby odebrać inny telefon. Załatwił się, wziął prysznic, włożył ubranie. Postanowił, że
Udowodnić, że nawet dobry glina może zejść na złą drogę; oszalał na tyle, że przyjechał do
– Bomba. Dzwonisz po to, żeby kazać mi się zamknąć.
Nie sprawi jej tej satysfakcji.
Wstał, przeciągnął się i zobaczył na stoliku resztki kanapki kalifornijskiej. Wyjął zwiędłą
wzorcowo, ale mordercy uszło na sucho. I wtedy, i teraz.
- Chcę, żeby zdjęto odciski palców z tego wraka. Musimy też obejrzeć miejsce, w którym stał. Sprawdzimy, czy na podłodze w garażu, czy gdzie indziej nie ma śladów płynu hamulcowego. I musimy zobaczyć te dokumenty z warsztatu. - Coś jeszcze? - Tak, myślę, że Amanda ma rację. Na początek porozmawiamy z Cricket Biscayne, a potem utniemy sobie pogawędkę z naszą ulubioną wdówką. - Dobra, weźmy się za Cricket. Jezu, co jest z tymi ludźmi? Nazwałbyś swoje dzieci Cricket i Sugar? Wprawdzie to tylko przezwiska, bo Cricket ma na imię Christina, a Sugar - Sheryl, ale i tak... Są już dorosłe, mogłyby zacząć używać normalnych imion. Chociaż co ja się czepiam, Sugar to striptizerka, a Cricket fryzjerka, fiu bździu w głowie, nie potrafi utrzymać się w pracy dłużej niż miesiąc czy dwa. Zapiszczał jej pager. - Cholera, jeśli to opiekunka do dzieci... - Wycelowała w Reeda palcem. - Nic nie mów - wiem. Już przygotowałam dwudziestopięciocentówkę. - Spojrzała na pager. - O Kur...kurka. To Bart. Pewnie znów powie, że nie może zapłacić alimentów. Ciekawe, co wymyśli tym razem. Samochód mu się zepsuł? Stracił kolejną pracę? Cienko przędzie? Cholera! I tak miesiąc w miesiąc! - Ruszyła korytarzem, cały czas pomstując. Reed wciąż zastanawiał się nad Amandą i jej teorią. Postanowił odebrać faksy. Było ich kilka, ale Amanda jeszcze nic nie przysłała. Jego uwagę zwrócił faks od Montoi, detektywa z Nowego Orleanu. Zawierał zdjęcie i opis Marty Vasquez. Fotografia była ziarnista, czarno-biała, przedstawiała ładną kobietę z krótkimi, ciemnymi włosami, z lekko zadartym, szerokim nosem i zmysłowymi ustami. Co się z nią stało? Jaki to ma związek ze sprawą Bandeaux? Z opisu wynikało, że Marta ma bliznę na brzuchu po ope-racji wyrostka robaczkowego i tatuaż przedstawiający kolibra na kostce lewej nogi. Studiowała, potem rzuciła studia i znów podjęła, ostatnio pracowała w firmie ubezpieczeniowej, ale zrezygnowała nagle bez podania przyczyny. To tak jak Rebeka, psychoterapeutka Caitlyn Bandeaux. Zbieg okoliczności? Mało prawdopodobne. Marta Vasquez, córka Lucille Vasquez, pokojówki, gospodyni i opiekunki potomków rodu Montgomerych. Więc Marta znała dzieci Camerona. Zmarszczył brwi. Zniknęła... tylko tyle wiadomo. Nikt jej nie widział od sześciu miesięcy. Przyglądając się fotografii, wrócił do swojego pokoju, z którego dobiegał dzwonek telefonu. - Detektyw Reed - powiedział, rzucając faksy na ogromną stertę spraw do załatwienia. Wszystko po kolei. Cricket została sama w salonie. Ostatnia klientka, bogata kobieta, która zarzekała się, że umrze, jeśli nie będzie miała nowej fryzury dzisiaj wieczorem, odjechała nowym cadillakiem, zadowolona wreszcie ze swoich pasemek w siedmiu kolorach i skomplikowanej fryzury, której ułożenie zajęło prawie trzy godziny. Cricket spojrzała na brudne ręczniki piętrzące się na pralce, ale pomyślała o Misty. Ta dziewczyna zaczyna pracę o nieprzyzwoitej godzinie - ósma? Dziewiąta? Nieważne. Pełna energii, nieustannie chichocząca Misty może chyba, do diabła, uprać i wysuszyć te ręczniki. Cholera, ta praca zaczyna ją wykańczać. Cały czas na nogach i jeszcze trzeba wysłuchiwać jędzowatych babsztyli. W kółko tylko ględzą o tych swoich mężach i dzieciach.
Przeszył ją strach.
Zamówił kawę, której wcale nie potrzebował, usiadł na wytartej kanapie i włączył
ruszyła dalej.

zamarła na widok gospodarza. Jej nowym pracodawcą był mężczyzna,

tak by uczyniła, gdyby akurat w tej chwili nie zdała sobie sprawy,
- Kocham cię - powtórzył, po raz trzeci tego dnia. -Kędzie nam dobrze,
w promieniu pół kilometra.
śmiechu. Czy ze względu na moich teściów i resztę gości możemy
nie pomógł poprzednim pięciu nianiom zapanować nad pańskimi
Hope zaczęła się szarpać. Drewniana poręcz zaskrzypiała złowrogo, wygięła się. Przestraszona córka odciągnęła matkę na bok, lecz sama straciła równowagę, zachwiała się i poleciała do tyłu, na drzwi balkonu. Poczuła ból i puściła matkę. Ta cofnęła się na powrót do poręczy.
Adela zignorowała ją, udając że tego nie słyszy.
Mikey nie zamierzał odwzajemniać uśmiechu.
Willow odetchnęła z ulgą. Daniel nie powiedział przybranej
Oriana widocznie doszła do podobnego wniosku, bo uśmiechnęła się i powiedziała z wdziękiem:
- Według niego najlepiej pozwolić organizmowi, by sam się
- Cześć - powiedziała. - Dzień dobry.
Ponieważ Lysander nie lubił jadać w godzinach, w jakich robiono to na wsi - uważał za absurdalne spożywać kolację o szóstej i odczuwać głód już o dziesiątej - nakazał zachować miejskie pory posiłków i kolację podano przed ósmą. Pierwszego dnia, zaraz po popołudniowej herbacie, zaprosił Baverstocków na przechadzkę do ruin starego klasztoru, leżącego po wschodniej stronie domu. Dzień był upalny, słońce właśnie zachodziło i Oriana nie potrzebowała nawet szala.
Z Eriką na ręku Alli usiadła na kanapie. Coś takiego, myślała, jest wieczór, juŜ
wszystko, by się uwolnić, zrzucić jeźdźca. Jeździec teŜ nie był gorszy, dawał do

©2019 vilescunt.ta-piekny.elk.pl - Split Template by One Page Love